logotyp-blog-wecandoit.png

Rekrutacja, kultura pracy, sekrety pracy za granicą

Praca w Norwegii. Jak przetrwać zimę?

5 Feb 2019

 

Przejmujący chłód i ciemności norweskiej nocy polarnej mogą wprawić przybyszy z innych krajów w niezbyt optymistyczny nastrój. Jak sobie radzić z zimowymi warunkami w Norwegii?

 

 

Zbyt długa noc

 

Norwegia to bez wątpienia jeden z najpiękniejszych, ale i najciekawszych kulturowo krajów położonych w Europie. Większość ludzi, którzy decydują się podjąć tu pracę, zazwyczaj potrzebuje trochę czasu nie tylko na to, aby przyzwyczaić się do panujących tam obyczajów, ale również i do tamtejszych warunków pogodowych. Na jaką aurę możemy liczyć, przeprowadzając się do kraju fiordów?

Warto wiedzieć, że klimat Norwegii jest o wiele bardziej umiarkowany niż to ma zazwyczaj miejsce na tej szerokości geograficznej. Ma to głównie związek z istnieniem tak zwanego Prądu Północnoatlantyckiego, który sprawnie i ku uciesze Norwegów podnosi temperaturę, a co więcej niesie ze sobą masy przyjemnego, łagodnego powietrza. Warunki klimatyczne zależą jednak oczywiście również od regionu, w jakim się znajdziemy. Południową część kraju można uznać za zdecydowanie łaskawszą pod względem panujących tam temperatur. Im dalej na północ, tym na surowsze warunki możemy liczyć.

Północna część Norwegii to miejsce, które słynie ze swej nieco ekstremalnej aury. Jest tam jednak nie tylko zimniej, czy też bardziej deszczowo. Otóż to właśnie na tym obszarze letnią porą w najbardziej widoczny sposób zacierają się granice pomiędzy dniami, a nocami. Noce jaśnieją, przeistaczając się w przedziwne, długie dni. Nawet o północy można więc liczyć na przechadzki w blasku słonecznych promieni. O ile ten ciekawy fenomen dla większości naszych rodaków przebywających w Norwegii nie stanowi większego problemu, o tyle za szczególnie uporczywe zjawisko uznają oni noce polarne. Tym samym najtrudniej bywa, gdy trafiamy do Norwegii właśnie zimą.

Gdy znajdziesz pracę za kołem podbiegunowym, musisz wiedzieć, że nie możesz liczyć na zimowy dzień podobny do polskiego. Zimą na wielu terenach w Norwegii słońce pojawia się na niebie na bardzo krótki czas bądź tez nie pojawia się wcale. Nie da się ukryć, że przedłużająca się ciemność niezbyt dobrze wpływa na ludzkie nastroje. Wiele osób narzeka wówczas na apatię i zupełny brak motywacji. Jeśli zdarzy się, że trzeba przebywać tam przez cały zimowy sezon u mnóstwa osób obserwuje się także depresyjne nastroje. Co poniektórych dopada także bezsenność. Rozpoczęcie każdego dnia wydaje się prawdziwą batalią, podczas której niebywałym sukcesem jest opuszczenie bezpiecznych, ciepłych pieleszy.

Jak żyć w tak niesprzyjającym klimacie? Jak ochoczo zabierać się za pracę, kiedy oczy same nam się zamykają i nie jest w stanie nas orzeźwić światło dnia? W takich przypadkach warto brać przykład z samych Norwegów, którzy na zimowe ciemności mają kilka swoich sprawdzonych sposobów.

 

Słońce w płynie

Jeżeli chodzi o przyzwyczajenie do warunków klimatycznych, to Norwegowie wydają się być zahartowani. W końcu mieszkają tam od dziecka i mieli masę czasu, aby przywyknąć do podobnych niestandardowych warunków. Co ciekawe, mimo wszystko także i im zdarza się czasem ponarzekać na zimowe niedogodności. Większości z nich zupełnie nie przeszkadza najbardziej dojmujący chłód, jednakże zwykli narzekać na przykład na wręcz obezwładniającą ciemność, jaka w wielu miejscach panoszy się w Norwegii w zimowe miesiące. Nawet najstarsi Norwegowie niekiedy mają dość warunków, gdy zmrok towarzyszy im dosłownie przez całą dobę.

Może zabrzmi to dość osobliwie, ale za jedną z najskuteczniejszych metod na przetrwanie zimy Norwegowie uważają wypracowanie w sobie pozytywnego nastawienia. Pielęgnowanie w sobie każdego dnia pokładów optymizmu z pewnością może zdziałać prawdziwe cuda. Jeśli bardzo doskwiera ci norweska zima, a przedłużające się przepastne ciemności napawają cię zbyt dużym niepokojem, pomyśl o wszystkim w nowy sposób. Przecież wcale nie musisz się od razu przeprowadzać na daleką Północ. Może nie spędzisz tu reszty swoich dni i jesteś tu tylko na kilka miesięcy? Wtedy tym bardziej powinieneś traktować swój pobyt w Norwegii jako jedną z najbardziej niesamowitych przygód życia.  

Jak wiadomo na niezbyt pogodne nastroje ma też wpływ niedobór witaminy D. Tym samym poza codziennymi lekcjami krzewienia w narodzie optymizmu, mieszkańcy Norwegii polecają regularne uzupełnienie jej w nienasłonecznionym odpowiednio organizmie. Na półkach norweskich sklepów bez problemu znajdziesz na przykład mleko uzupełniające dzienne zapotrzebowanie tej tak potrzebnej do prawidłowego funkcjonowania organizmu witaminy. Jako że w Norwegii zaleca się przyjmowanie znacznie wyższej dawki witaminy D aniżeli w Polsce, prócz porcji mleka warto zaopatrzyć się również w pewien ciekawy specyfik.

Mowa o tranie, który jest w Skandynawii uznawany za doskonałe oręże na zimową nieobecność słońca. Norwegowie mówią, że jego regularne zażywanie jak mało co poprawia im humor. Norweska nacja jest od niego uzależniona w podobny sposób jak na przykład Islandczycy, którzy nie wyobrażają sobie poranka bez zażycia odpowiedniej ilości złocistego preparatu.

Co ciekawe, w obu wymienionych krajach najbardziej popularny jest wcale nie tran w żelatynowych kapsułkach, ale w płynie. Mimo że w ciągu upływie lat zmieniła się tranowa receptura i nie wywołuje on już okropnego grymasu swym co najmniej nieapetycznym smakiem, to i tak w wielu kręgach uważa się, że kapsułki zażywane są jedynie przez mięczaków. Można to mieć na uwadze, gdy zależy nam na zdobyciu uznania któregoś Norwega, czy Islandczyka. Serwując sobie o poranku łyżeczkę tranu, czy też dwie z pewnością urośniemy w jego oczach.  

 

Zorza dobra na wszystko 

Każdy Norweg zgodzi się bez zawahania, że zimowe mroki najlepiej rozpraszają zorze polarne. To intrygujące zjawisko świetlne pocieszało mieszkańców Norwegii od setek lat. Przepiękne, migotliwe łuny, które z niebywałą gracją przesuwały się po niebie, uznawali oni za osobliwe byty i w związku z tym obdarzali je wielkim szacunkiem.

Dawno temu, gdy na niebie pojawiała się zorza, w każdej osadzie robiło się cicho jak makiem zasiał. Zbyt głośne rozmowy, a ponadto komentowanie tego, co też dzieje się na niebie, zorze mogły wziąć za afront, a tym samym obrazić się i ukarać ludzi. Obawiano się, że w każdej chwili mogą zejść z nieba i żywcem spalić każdego, kto dopuściłby się podobnego uczynku. To dlatego nawet po dziś dzień Norwegowie na widok zórz milkną i wpatrują się w niebo jak urzeczeni bez słowa.  Mówią też, że zorzami znudzić się nie sposób, nawet jeżeli oglądałoby się je pięćdziesiąty sezon z rzędu. W tej części świata zorza jak nic innego zwykła wynagradzać ludziom mroczny, zimowy czas.

Norwegowie bardzo lubią łączyć obserwację zórz polarnych z aktywnościami fizycznymi. Gdy tylko prognoza na zorzę wypada nader pomyślnie i do tego, gdy mają wolny wieczór, wydobywają z szaf narty biegowe i ruszają w teren. Podobno nic tak wyśmienicie nie wpływa na ducha i ciało, jak właśnie długa narciarska przebieżka pod roziskrzonym światłami zórz niebem. 

Obserwowanie zórz może stać się i twoją ulubioną zimową rozrywką. I w tym przypadku pójdź śladem Norwegów i każdy ciemny dzień traktuj jak zwiastun do podziwiania tego niesamowitego zjawiska. Zimę w Norwegii można nie tylko przetrwać, ale i polubić!

Share
Share Twitter
Please reload

Polecane materiały

Polecanie znajomych w pracy – czy warto to robić?

24 Jul 2019

1/5
Please reload

Please reload